Uwielbiam Jaskinię w Zielonej Górze. Tak ot, po prostu. Miłość od pierwszego wejrzenia. Niby z jakiego powodu? Przecież to prosta jaskinia, dwie sale, zdemolowana szata naciekowa, ani to wymagające, ani dające możliwość wykazania się na jakichś zaciskach… Nie ma tam okazji do zaliczenia epickich zmagań w zwisie, czy przeżycia ekstremalnych doznań przy zaklinowaniu się tyłkiem…