Stoliki z palet, siedzenia z palet, kawa z kubka. Wielka, gorąca, z dużą ilością mleka. Przed pyskiem w oddali wielki ekran, przed ekranem Jegomość, bardziej łysy niż kudłaty, bardziej niski, niż wysoki, z czymś w środku Jegomościa, co delikatnie, acz jednoznacznie sygnalizuje, że… że Coś. Nie wiem jeszcze co. Godzina dziewiętnasta, minut naście. Właśnie tych naście minut…