„…idziemy wzdłuż kontaktu wapieni z krystalinikiem na orograficznie prawy skraj wybitnej depresji opadającej ku żlebowi, którym prowadzi szlak. Następnie trawersujemy początkowo po grubym piargu, a dalej po trawiastej półce na siodełko w grzędzie ograniczającej wspomnianą depresję, od następnej, opadającej już do Dolinki Litworowej.” Co ja k*wa czytam, „Nad Niemnem”?! Jaskinia Pod Wantą. Czy tam Litworowy…