Marzec zapowiadał się wyśmienicie. Dwa weekendy z dużym potencjałem, przyzwoita pogoda, w planach kurs taternictwa jaskiniowego. Tia, zapowiadało się nieźle. Zamiast tego, kombinezon trzeci tydzień kurzy się w szafie, baterii nie ma co ładować, nawet wszelkie treningi idą jakby na pół gwizdka. Zaczynam powoli się zastanawiać, czy wszelkie problemy ze zdrowiem wychodzące raz po raz,…