Kategoria: Blog

Wątpliwości.

Rodzą się w mojej głowie pytania, na które nie chcę znać odpowiedzi. Istnieje we łbie wewnętrzny konflikt pomiędzy tym, czego bym chciał, tym co mogę mieć, a tym, o czym boję się marzyć. Momentami czuję się zagubiony. Jakby gdzieś wymknął mi się spod nóg szlak, który powinien mnie wyprowadzić z myślowego mroku. Nie wiem. Po…



Ładowanie

Czasami zastanawiam się, jak bardzo komiczna jest Czarna Dziura. Jak bardzo rozdmuchana jest jej forma w stosunku do tego, co tak naprawdę się za nią kryje. Oto bowiem mamy blog, miejsce, które poświęciłem swoim jaskiniom. Lokalizację, do której trafiają wszelka podziemno-egzystencjalne przemyślenia, których forma czasami bawi, a czasami sprowadza na Czytelnika chęć wsadzenia sobie łopatek…



Rozruch w staw wstaw ;) [cz. 1]

Przedzierając się przez okolice Wierzchowic (a będąc szczerym – błądząc w poszukiwaniu Jaskini Wierzchowskiej), natrafiliśmy z Ajaxem na ciekawą kartę przyklejoną do znaku. Był to niewielki wydruk z mapką, który informował w imieniu okolicznym mieszkańców o tym, jak dojechać do Wierzchowskiej bez przedzierania się przez zamknięte odcinki drogi. Kartka ta sygnalizowała dodatkowo jedną rzecz: w…




Wycinki

Wrzesień się zaczął. Bezczelnie, bezlitośnie, bez wyrzutów sumienia. Dopiero był maj, dopiero był czerwiec, dopiero co wściekałem się na 9 tygodni odstawienia wszelkich form ruchu. Dopiero co liczyłem cicho na to, że może w sierpniu już coś, dopiero wściekałem się, że najszybciej we wrześniu, dopieroliło nam życie w te wakacje. To były ciężkie, bardzo ciężkie…



2018

Sobota. Wrzucam na grzbiet lekki plecak, w plecaku woda, coś słodkiego, czołówka na wszelki wypadek. I sporo miejsca, bo gdy zrobi się cieplej, będziemy mogli zrzucić z siebie polary/kurtki. Wtedy plecak będzie jak znalazł. Ruszamy asfaltową drogą idącą delikatnie w górę. ***** Po półtorej godziny siedzimy przy stole tam, skąd wyszliśmy. Przed nami plansza Scrabblea…



EfSiedem

Nastąpiło wypłaszczenie płaszczyzny zawodowej: stała się anemiczna i nijaka, odrażająca w swojej totalnej bezwszystkowości. Chwilowe tendencje wzrostowe nie dają żadnej nadziei, a jedynie podkreślają ogrom wszechsiusiakowości, która okrywa osiem-godziny-ku-chwale swoim napletowym całunem.  Znaczy się, że jest juchowo, ale obiecałem sobie nie rzucać mięsem na tym blogu. Tak. Wypalenie zawodowe jest rzeczą straszną. …a jednocześnie nie mogę,…



Historia zatoczyła koło: Jaskinia w Zielonej Górze, Towarna, Cabanowa

Około 2011 roku pojawiłem się pierwszy raz pod Olsztynem. Minęło 6 lat, ja nadal upieram się, że chodzę po dziurach ledwie 3-4 lata. ***** Około 2011 roku zostałem zabrany w miejsce, gdzie przerażenie zrównało się z ciekawością. Poznałem zapach, który do dziś powoduje u mnie szybsze bicie serca. Tam poczułem pierwszy raz na dłoniach charakterystyczny chrupot…