Pamiętam, jak w trakcie kursu irytował mnie ciągły pośpiech. Dojść do jaskini, zejść, wyjść, wrócić. Bez chwili dla siebie, bez minuty na refleksje, w zasadzie tylko czasami udało się wykraść moment, w którym dane mi było nacieszyć się miejscem, w którym jestem. (Może i przez to nie przepadam za górami? Były przeszkodą techniczną do pokonania,…