Trio Psia-Biśnik-Zegar. Tam trzeba było wrócić. Bo – po pierwsze – chciałem sprawdzić, jak szybko zadeptują się stare ślady, a po drugie – ostatnim razem w tamtych dziurach, trochę jakby zaklinował mi się zadek. W zasadzie to nawet trochę bardziej, niż trochę. No po prostu całkowicie utknąłem dupskiem i nie potrafiłem wyjść z jakiegoś – zapewne…