Jeśli miałbym określić, w którym momencie po raz pierwszy miałem dosyć wszystkiego, kiedy naprawdę zacząłem przeklinać Maraton Jaskiniowy Speleoklubu Bielsko-Biała, to bez wahania, z pełnym przekonaniem stwierdziłbym: pod Żabią. Jaskinia Żabia była mi już wcześniej znana. To jedna z tych pierwszych, śmiercionośnych dziur pionowych, w których uczyłem się korzystania ze sprzętu to zejścia/wyjścia. Jak przez…