Usłyszałem niedawno, że ostatnie notatki, te maratonowe, wieją brudnym siurem, są nijakie, że można odnieść wrażenie, jakbyśmy tylko pędzili przez jaskinie nie zastanawiając się nad nimi. No i w sumie wszystkie wpisy o Maratonie odbiera się tak, jakbym pisał trochę w biegu, na zaliczenie kolejnego punktu, na odpierd… na odczepsię. Nawet nie zdawałem sobie sprawy…