Brnąc przez kalendarz, mapy, patrzę, gdzie można wpasować kolejny wyjazd, do których miejsc pojechać. Opcji są miliony, możliwości sporo mniej. Próbuję domykać wszystko pod względem czasu, lokalizacji, możliwości transportowych. Czasami jednak udaje się natrafić na perełki, które demolują wszelkie próby poukładania kolejnych wyjazdów. Przeglądając „Jaskinie” Szewczyków, jakoś całkowicie sama od siebie, utworzyła mi się lista tras…