Kategoria: Blog

Historia zatoczyła koło: Jaskinia w Zielonej Górze, Towarna, Cabanowa

Około 2011 roku pojawiłem się pierwszy raz pod Olsztynem. Minęło 6 lat, ja nadal upieram się, że chodzę po dziurach ledwie 3-4 lata. ***** Około 2011 roku zostałem zabrany w miejsce, gdzie przerażenie zrównało się z ciekawością. Poznałem zapach, który do dziś powoduje u mnie szybsze bicie serca. Tam poczułem pierwszy raz na dłoniach charakterystyczny chrupot…




Widelczyk

Momentami wydaje mi się, że siedzę nad brzegiem wielkiej wanny wypełnionej bulgocącą sraką. W dłoni mam mały widelczyk, którym próbuję wybrać tę srakę, przelać ją do maleńkich wiaderek stojących u mych stóp. Nad wanna unoszą się w powietrzu cztery wielkie dupy. I srają, nieustannie srają do mojej wanny, przy której siedzę ja z widelczykiem i wiadereczkami….



Anielski orszak

„Anielski orszak niech twą duszę przyjmie, Uniesie z ziemi ku wyżynom nieba” ***** Dekada. Zmieniło się wiele, bardzo wiele. Nadeszły nowe czasy, nowe rządy, przekształciło się podejście do… wszystkiego. Kiedyś stanowiliśmy zespół, byliśmy jednością, która pracuje na rzecz jednego dobra, jednej wartości w którą wierzy dlatego, że uczestnicząc w jej budowie, zbiera plon, owoc swojej…



Maraton Jaskiniowy Speleoklubu Bielsko-Biała (cz. 1)

Nie do końca wiem, jak do tego wydarzenia podejść, nie mam pomysłu, jak je opisać. Zazwyczaj każdą z jaskiń traktowałem jako temat na osobny wpis, a tym razem tak naprawdę stoję przed zadaniem opisania wydarzenia obejmującego ponad trzydzieści obiektów, w tym niejednej jaskini… Najważniejsze, że udało się. Wziąłem udział i przetrwałem cały Maraton Jaskiniowy Speleoklubu…




Przed Wodną Pod Pisaną

Piątkowy poranek. Po ciężkiej nocy podejmuję wyzwanie Miliona Schodów – próbuję zejść na dół. W końcu wypadałoby wypić kawę. Tuptanie po schodach to jakiś koszmar. Z płaskim terenem jest nieco lepiej, jednak nie zmienia to faktu, że poruszam się, jakby ktoś odstrzelił mi połowę kończyn i dodatkowo wsadził mi w tyłek paczkę gwoździ. Mimo to…



Jaskinia Raptawicka

…ciągle zapominam nazwy Polany Pisanej. Siądę tu i napiszę coś. Może mi się skojarzy. Jaskinia Raptawicka. Niedoszły „projekt” MROK. Tym razem dojście bez zalegającego śniegu. Jeszcze nie ma bieli, jeszcze nic nie chrupie pod butami, jeszcze jest zielono i szumiąco. I pusto. Nie wiem, czy to kwestia kocówki września, czy pory dnia, ale w końcu nie ma w…




Pół żartem, pół serio: widziałem „Smoleńsk”.

Niedzielny wieczór. Stoję przy kasie kupując bilety na film. TEN film. No bo w sumie jeśli mamy już wieszać na czymś psy, to dobrze byłoby wiedzieć, o czym mówimy. I właśnie z tego powodu zdecydowaliśmy się pójść do kina na „Smoleńsk”. Jak już wspominałem, stoję przy kasie. W kinie pustka jak w głowie przeciętnego SmoleKatoPisuara….