Kategoria: Blog

Rozruch w staw wstaw ;) [cz. 1]

Przedzierając się przez okolice Wierzchowic (a będąc szczerym – błądząc w poszukiwaniu Jaskini Wierzchowskiej), natrafiliśmy z Ajaxem na ciekawą kartę przyklejoną do znaku. Był to niewielki wydruk z mapką, który informował w imieniu okolicznym mieszkańców o tym, jak dojechać do Wierzchowskiej bez przedzierania się przez zamknięte odcinki drogi. Kartka ta sygnalizowała dodatkowo jedną rzecz: w…




Wycinki

Wrzesień się zaczął. Bezczelnie, bezlitośnie, bez wyrzutów sumienia. Dopiero był maj, dopiero był czerwiec, dopiero co wściekałem się na 9 tygodni odstawienia wszelkich form ruchu. Dopiero co liczyłem cicho na to, że może w sierpniu już coś, dopiero wściekałem się, że najszybciej we wrześniu, dopieroliło nam życie w te wakacje. To były ciężkie, bardzo ciężkie…



2018

Sobota. Wrzucam na grzbiet lekki plecak, w plecaku woda, coś słodkiego, czołówka na wszelki wypadek. I sporo miejsca, bo gdy zrobi się cieplej, będziemy mogli zrzucić z siebie polary/kurtki. Wtedy plecak będzie jak znalazł. Ruszamy asfaltową drogą idącą delikatnie w górę. ***** Po półtorej godziny siedzimy przy stole tam, skąd wyszliśmy. Przed nami plansza Scrabblea…



EfSiedem

Nastąpiło wypłaszczenie płaszczyzny zawodowej: stała się anemiczna i nijaka, odrażająca w swojej totalnej bezwszystkowości. Chwilowe tendencje wzrostowe nie dają żadnej nadziei, a jedynie podkreślają ogrom wszechsiusiakowości, która okrywa osiem-godziny-ku-chwale swoim napletowym całunem.  Znaczy się, że jest juchowo, ale obiecałem sobie nie rzucać mięsem na tym blogu. Tak. Wypalenie zawodowe jest rzeczą straszną. …a jednocześnie nie mogę,…



Historia zatoczyła koło: Jaskinia w Zielonej Górze, Towarna, Cabanowa

Około 2011 roku pojawiłem się pierwszy raz pod Olsztynem. Minęło 6 lat, ja nadal upieram się, że chodzę po dziurach ledwie 3-4 lata. ***** Około 2011 roku zostałem zabrany w miejsce, gdzie przerażenie zrównało się z ciekawością. Poznałem zapach, który do dziś powoduje u mnie szybsze bicie serca. Tam poczułem pierwszy raz na dłoniach charakterystyczny chrupot…




Widelczyk

Momentami wydaje mi się, że siedzę nad brzegiem wielkiej wanny wypełnionej bulgocącą sraką. W dłoni mam mały widelczyk, którym próbuję wybrać tę srakę, przelać ją do maleńkich wiaderek stojących u mych stóp. Nad wanna unoszą się w powietrzu cztery wielkie dupy. I srają, nieustannie srają do mojej wanny, przy której siedzę ja z widelczykiem i wiadereczkami….



Anielski orszak

„Anielski orszak niech twą duszę przyjmie, Uniesie z ziemi ku wyżynom nieba” ***** Dekada. Zmieniło się wiele, bardzo wiele. Nadeszły nowe czasy, nowe rządy, przekształciło się podejście do… wszystkiego. Kiedyś stanowiliśmy zespół, byliśmy jednością, która pracuje na rzecz jednego dobra, jednej wartości w którą wierzy dlatego, że uczestnicząc w jej budowie, zbiera plon, owoc swojej…