Jaskinia Wierna

W moim przypadku Jaskinia Wierna jest ewenementem: od dawna wiedziałem, że istnieje, od zawsze chciałem ją odwiedzić, a jednocześnie budziła jakiś sposób spory niepokój. Gdy na początku moich jaskiniowych przygód pierwszy raz zobaczyłem jej opis i plan – zachwyciła: jedna z naj- (długa), jedna z tych niedostępnych („krata”). Wyobraźnia zaczęła pracować…

Z Wierną nie było nam ze sobą po drodze: piknik pod Wierną/Wiercicą zawsze wypadał jakoś tak, że nie było czasu, zdrowia, albo na przeszkodzie stawało milion innych rzeczy.
Ale do czasu. Wrzesień tego roku i Speleo-Myszków zrobiły mi przyjemną niespodziankę: otworzyły się przede mną (a w zasadzie przed nami) wrota Jaskini Wiernej.

*****

Poniedziałkowe popołudnie.

Trochę dziwnie jest wchodzić w tak wyczekaną jaskinię. Radość przeplata się z obawą przed rozczarowaniem. Jednocześnie, wypalone znicze stojące przy otworze przypominają, że za bajkowymi wyobrażeniami, może kryć się niebezpieczeństwo. Takie namacalne, jeszcze ciepłe.

Schodzimy.

Pokonanie drabinki zabiera tylko chwilę, droga powrotna z pewnością będzie dłuższa. Czeka mnie solidne wciągnięcie brzucha – w górę nie będzie mi pomagać grawitacją.

Schodzę z drabinki, staję na dnie Sali Wytrwałych, rozglądam się, zerkam za zakręt po lewej.
Kuwra amć.

Sypko, bardzo sypko. Nie podoba mi się ten korytarz. Macam jakiś wystający kamień chcąc ocenić na ile stabilny jest czop znajdujący się przed moją twarzą. Kamień momentalnie odspaja się od reszty i ląduje mi w rękach, ciągnąc za sobą masę drobniejszych kamieni. Bardzo mi się to nie podoba. Odkładam kamulec najdelikatniej jak się da. Odchodzę na bezpieczną odległość, zerkam na plan. Tędy na szczęście nie pójdziemy.

Kilka minut później na dole są już wszyscy uczestnicy zejścia, ruszamy Lewą Studnią.
Jest dziwnie.

Dlaczego dziwnie? Bo to Jura. Kras, myte chodniki, moja przyjemna, wygodna Jura, a jesteśmy w dziurze jakby żywcem wyjętej gdzieś ze wschodu Polski. Jaskinia Wierna jest wielkim pęknięciem, a w zasadzie stadem pęknięć, w których zaczęła działać woda. Nie pasuje mi to, nie ten typ jaskini, nie ta lokalizacja, a najgorsze to, że Wierna zaczyna… pokazywać się od piękniejszej strony. Momentami przypomina Wielki Chodnik / Wysoką Szczelinę w Mylnej, po chwili zaskakuje delikatną szatą naciekową. Wszystkiego jest tu pełno, wszystko jest bardzo zróżnicowane, w zasadzie czego by nie wymyślić – można to tu znaleźć. Można tu się czołgać, można tu biegać, jest sucho, jest mokro, nisko, wysoko…

Jaskinia Wierna momentami przypomina sen przemęczonego, przepracowanego człowieka. Sen, w którym niepasujące do siebie wątki bezsensownie splatają się ze sobą, rwą, sen w którym absurdalne, bezsensowne wydarzenia stanowią podstawę wszystkich działań, sen po wybudzeniu z którego człowiek zadaje sobie pytanie: „co to k*wa było?!”.

Nie musimy przechodzić całej Wiernej, by wiedzieć jedno: bez względu na to, co to jest, jaskinię można zdecydowanie zakwalifikować do grupy: „byłem, odwiedziłem, nie wrócę”.
(Guzik prawda, tam chyba nie da się nie wrócić. Nie wiem. Nie znam się).

Wędrując przez jaskinię, docieramy do Tablicy.

Nie będę się zagłębiał w jej temacie, wszystko co miałem do napisania – przelałem na klawiaturę kilka wpisów temu.
Zawracamy, ruszamy powoli w stronę wyjścia, po drodze kierując swą uwagę na samą jaskinię. Pomijając wydarzenia, które miały tu miejsce cztery lata temu, zgadzamy się w jednym: Jaskinia Wierna jest piękna, jest ciekawa…

…ale równocześnie budzi wielki niepokój.

Nie wiedzieć kiedy docieramy do wyjścia. Zdecydowanie za szybko mija czas w tej dziurze, zdecydowanie za szybko musimy wychodzić. A jednocześnie na szczęście jesteśmy już przy wyjściu.
Taka to właśnie jest ta Jaskinia Wierna w moich oczach. Pełna sprzeczności. Pełna wszystkiego.
Pniemy się w górę.

Pani od polskiego w szkole średniej i ta od polskiego w podstawówce, zawsze mówiły: jak piszesz coś, to pamiętaj: wstęp, rozwinięcie, podsumowanie/wnioski.
Podsumowania i wniosków nie będzie. Historia wiernej jeszcze się nie zakończyła. Nie wiem, czy fizycznie będzie miała ona swoją kontynuację, ale jestem pewny, że w mojej głowie jeszcze sporo myśli przetoczy się na temat dziury, która…

…no właśnie. Która nie wiem co.

________________________________

Kompletna galeria zdjęć z Wiernej dostępna jest tutaj: Jaskinia Wierna – zdjęcia.

Share