Jaskinia z Kominem

„Finalnie docieramy pod otwór: jaskinia brzydka i brudna jak noc w Sosnowcu, ogólnie ciasno i zero atrakcji. No, może poza udowodnieniem przez Pitera, że naprawdę nie warto pchać się głową w dół. Odpuszczamy przejście wszystkich korytarzy – droga do lewego ciągu jest tak ciasna, że Berkowa przy niej to autostrada.”

Jaskinia z Kominem jest jedną z tego typu jaskiń, które odwiedza się by pokazać, że nie każda dziura jest fajna. Ciasne obiekty mają swój urok, bywają wyzwaniem, okazją do zabawy, zmęczenia się, można je pozytywnie kojarzyć. Bywają także wyjątki, a jednym  z nich jest Jaskinia z Kominem: to obiekt ciasny w sposób, którego zdecydowanie nie lubię. Dziura jest niewygodna, obdarta z jakiegokolwiek uroku, po pierwszych pięciu metrach czołgania najchętniej już by się z niej wyszło.
Można zapytać, czy nie wynika to wszystko z faktu, że zdążyliśmy trochę pochodzić po lesie i nadal byliśmy pod wrażeniem Jaskini w Straszykowej Górze?
Nie, to nie to.

Nie pasuje mi ta jaskinia i tyle.

…co nie zmienia faktu, że jeszcze przez dłuuuuugi czas będziemy przypominać Piterowi o tym, jak to w Jaskini w Kominem poszedł głową do przodu do przodu „klinując” się przez brak podparcia i trzeba go było wyszarpywać z dziury za szmaty.

Share