Nastąpiło wypłaszczenie płaszczyzny zawodowej: stała się anemiczna i nijaka, odrażająca w swojej totalnej bezwszystkowości. Chwilowe tendencje wzrostowe nie dają żadnej nadziei, a jedynie podkreślają ogrom wszechsiusiakowości, która okrywa osiem-godziny-ku-chwale swoim napletowym całunem.  Znaczy się, że jest juchowo, ale obiecałem sobie nie rzucać mięsem na tym blogu. Tak. Wypalenie zawodowe jest rzeczą straszną. …a jednocześnie nie mogę,…