Jaskinia Pod Bukami I, II (1, 2), Sztolnia Galmanowa

Wyjazd do Jaskiń Pod Bukami I i II oraz sztolni galmanowej, był jak do tej pory najbardziej nieskoordynowanym wyjazdem. Dzień przed wizytą na Jurze nie wiedzieliśmy dokładnie gdzie trafimy, nie miałem odpowiedzi Nadleśnictwa Krzeszowice na mój mail z prośbą o zgodę na wstęp do obiektów, a co najgorsze – nie mogliśmy jakoś dojść do porozumienia gdzie pojedziemy, jeśli nie uda się nam uzyskać zgody na wejście do Jaskiń Pod Bukami.

Szczęśliwie dzień przed planowaną datą wyjazdu otrzymałem telefoniczną informację o zgodzie na wejście do dziur. W niedzielę rano ruszyliśmy Pod Buki…

*****

Jaskinia Pod Bukami I oraz Jaskinia Pod Bukami II już wcześniej były na moim celowniku. Szczególnie interesujący dla mnie wydawał się kawałek chodnika łączący obie dziury – nie mogłem sobie wyobrazić, w jaki sposób będzie się prezentować naturalna pustka ze sztucznym przekopem. Do tego w moje ręce trafiły plany Sztolni Galmanowej, która początkowo została przeze mnie wzięta za rozwinięcie chodnika łączącego Pod Bukami I i II…

Szczęśliwie dzięki materiałom z jaskiniejury.pl udało mi się nie tylko wyjaśnić kwestię sztolni, ale też otrzymać nieco zaktualizowany plan z zaznaczonymi nowymi partiami, dzięki czemu mieliśmy do zwiedzenia jeden bukowy korytarz więcej…

Jaskinia Pod Bukami I

Wbrew temu, co widać na większości zdjęć krążących po Internecie, Jaskinia Pod Bukami nie jest zabezpieczona klapą i palową obudową. Z drewnianych barier otaczających jaskinię zostało już niewiele, ostatnim zabezpieczeniem jest wielka zielona klapa, której znalezienie pośród opadłych liści może stanowić problem.

Nam na szczęście udaje się zlokalizować otwór wejściowy. Nie tracąc czasu dobieramy się do włazu, otwieramy go (nie bez przeszkód) i ruszamy do środka…

Po zejściu na dół, troszkę bezmyślnie idziemy w stronę rokującą na większe głębokości – SE. Dochodzimy do -25 i nie mając już nic do roboty w tym rejonie, ruszamy powoli na poszukiwanie przejścia do starej sztolni. Otwierając pochód idę od studni wejściowej w kierunku północnym, docierając do końca wąskiego zawalonego śmieciami korytarzyka.

Tędy zdecydowanie nie przeciśniemy się w stronę sztolniowych chodników.

Wracam pod otwór wejściowy, szukając miejsca, gdzie może być dziura dająca nadzieję na przeciśniecie się do sztolni. Po kilku minutach dociera do mnie, że najprawdopodobniej właśnie stoję na czopie, który zasypał przejście do interesujących nas partii…

Pomimo, że Jaskinia Pod Bukami I wydaje się całkiem przyjemną dziurą, szybko ją opuszczamy. Może i jest wygodna, a nawet i przyjemna pod kątem ślizgania się w niej swym speleocielskiem…

…jednak walające się co chwilę śmieci zabijają przyjemność pełzania po jej korytarzach…

Szybko żegnamy się z Pod Bukami I i kierujemy się w stronę Pod Bukami I.

Jaskinia Pod Bukami II

Do tej pory myślałem, że zaśmiecona jaskinia to taka, w której można natrafić na pozostałości po poprzednich wizytach grotołazów. Teoretycznie czytałem o tym, że niekiedy otwory jaskiń bywały wykorzystywane jako wysypisko śmieci, ale do tej pory żadna z dziur nie pokazała mi jak takie dzikie, podziemne wysypiska w rzeczywistości wyglądają.

Jaskinia Pod Bukami II wyjaśniła mi, czym jest zaśmiecona dziura.

Na pewno było widać, że ktoś już wcześniej starał się coś robić w temacie oczyszczenia Pod Bukami II, na pewno wiele śmieci już z niej zniknęło, jednak nadal stan część korytarzy wołał o pomstę do nieba. To, co znaleźliśmy za kratą, przypominało…

Dobra, nie wiem. Brak mi słów. To nawet nie były „gospodarcze” śmieci podrzucane przez mieszkańców. Ewidentnie mieliśmy do czynienia z dziesiątkami, o ile nie setkami buteleczek po jakichś lekach, płynach, ewidentnie aptekarskie, szklane pojemniki walały się pod nogami w ilościach nie pozwalających na zerknięcie do jednej z odnóg głównego korytarza. Dramat.

Przechodzimy obok jednego śmietniska brodząc w drugim, suniemy w kierunku NE, by odnaleźć Partie Bezrobotnych, którymi można dotrzeć do Jeziorka Perłowego. Praktycznie od razu udaje nam się zlokalizować w okolicy studni otwór, do którego wpełzamy dzieląc pomiędzy siebie korytarze. Mi przypada górny, którego nie będę dobrze wspominał: odspojona, wisząca nad dupskiem skała zdecydowanie źle wpływała na samopoczucie. W zasadzie gdy tylko doszedłem do końca szpary i stwierdziłem, że dalej nie dam rady się przecisnąć, szybko się ewakuowałem do bezpieczniejszych partii jaskini.

O wiele lepiej wyglądała sytuacja na dole: najdrobniejsza w ekipie dziewoja nie tylko przecisnęła się przez soczewkę, do której ja nie miałem po co podchodzić (ze względu na swoje gabaryty), ale nawet dotarła przez Partie Bezrobotnych do Jeziorka Księżycowego.

Kończąc przygodę z Jaskinią Pod Bukami II, zaliczamy najbardziej wychylony na E korytarz, a następnie po dojściu do zawalonego, starego wyjścia na powierzchnię, wracamy do otworu wejściowego i ewakuujemy się na zewnątrz.

Wiedząc już, że Sztolnia Galmanowa to nie ten kawałeczek chodnika pomiędzy Pod Bukami I a II, niecierpliwie wyczekuję momentu wejścia do sztolni…

Sztolnia Galmanowa

Jak się okazało, z tego typu dziurami mam pewien problem. Wygląda na to, że przyzwyczaiłem się do nieco inaczej wyglądających obiektów określanych mianem sztolni. Chodzi mi głównie o wielkość, złożoność sieci korytarzy. Jakimś magicznym sposobem zakodowałem sobie, że sztolnia to dziesiątki kilometrów chodników na kilku poziomach, pozostałości działalności górniczej, chodniki, które nie były odwiedzane od dziesięcioleci… Sztolnia Galmanowa taka nie jest.

Praktycznie kilka metrów za kratą zabezpieczającą wejście do obiektu, zaczynają się chodniki. Z jednej strony widać starą, niepokojąco sfatygowaną obudowę, lecz z drugiej łatwo dostrzec, że obiekt jest często odwiedzany.

Sztolnia Galmanowa odrobinę mnie rozczarowała. Zabrakło w niej jakiegoś… klimatu, czegoś, na czym można zawiesić oko. Teoretycznie moglibyśmy poszukać źródeł dziwnych, siarkowych zapachów w Sztolni Głównej, jednak Galmanowa prezentowała się w sposób, który odbierał zapał do szczegółowego przebadania jej korytarzy.

Nasza wizyta w Sztolni Galmanowej trwa zaskakująco krótko. Zwiedziliśmy do końca Sztolnię Główną, bezskutecznie próbując się przedostać do Salki Z Progiem (meandrujące korytarze na S od końca Sztolni Głównej nie wyglądały zbyt stabilnie). Po powrocie do wyjścia, spróbowaliśmy od strony Wysokiej Szczeliny dotrzeć pod Niskie Wyrobiska. Te ostatnie też nie wyglądały zbyt zachęcająco, więc po pobieżnym spenetrowaniu kilku najbliższych korytarzy, wycofaliśmy się ze sztolni.

Kończąc wizytę w sztolni spełniamy nasze obietnice (o których za chwilę), a następnie wracamy do samochodu by minutę przed paskudną ulewą ruszyć w stronę domów.

*****

Wyjazd do Jaskiń Pod Bukami i Sztolni Galmanowej mógł się odbyć tylko i wyłącznie dzięki pomocy kilku osób. Tak, teraz będą podziękowania:

  • jaskiniejury.pl – za dostarczenie wzbogaconych szkiców/planów i informacje o stanie obiektów,
  • Fundacja Geotyda – za rozwianie wątpliwości dot. możliwości spenetrowania obiektów, oraz wskazanie ich opiekuna,
  • Nadleśnictwu Krzeszowice za wydanie zgody na zejście do obiektów,
  • Leśniczemu z Nadleśnictwa Krzeszowice, który nie tylko przygotował wszelkie dokumenty, ale i dostarczył je do Sztolni, jednocześnie otwierając dla nas obiekty.

Zgodnie z obietnicą która padła z naszej strony, wynieśliśmy ze Sztolni i Jaskini Pod Bukami II kilka worów wypełnionych zalegającymi pod ziemią śmieciami.

Pozostaje mieć nadzieję, że worki nie zostały rozgrzebane przez ludzi, nim Nadleśnictwo odebrało je spod parkingu…

*****

Na deser: zobacz więcej zdjęć:

Share