Jaskinia Czarna 2. Bo mogę, bo chcę.

Dobrze było wrócić. Tak na lekko, bez balastu, bez lin, bez stresu. Dobrze było przejść się Kościeliskiem. Bo miałem na to ochotę. Nie, że grafik, nie, że kolejny punkt na liście, nic z tych rzeczy. Lewa, prawa, lewa, prawa, do jaskini tak ot, tup tup.

jaskinia-czarna-4 jaskinia-czarna-6

Rok temu (z lekkim hakiem) byłem w Czarnej jako pierwszej kursowej, tatrzańskiej jaskini. Niewiele pamiętałem z tamtego zejścia. Na pewno poręczowałem pierwszy odcinek, później był jakiś chodnik idący ostro w dół, no i był też taki szeroki do góry. Tyle zapamiętałem z kursowych odwiedzin Partii Tehuby.

Tym razem było inaczej. To Kursanci byli od tego, by realizować plan, by pilnować liny. Mogłem odsapnąć, pobawić się aparatem, rozejrzeć po jaskini. Niesamowita lekkość wynikająca z braku kursowego balastu na karku, pozwoliła naprawdę cieszyć się tym miejscem.

jaskinia-czarna-19 jaskinia-czarna-16

Jednocześnie w jakiś sposób cieszyłem się z możliwości zerknięcia na ręce „młodszych”. I radość mi sprawiło, gdy mogłem coś podpowiedzieć, skorygować, zasugerować inny sposób rozwiązania problemu. To chyba trochę jak z młodszym bratem, z którego czasami można się pośmiać, ale któremu mimo wszystko się pomaga, bo niedługo on też będzie dużym chłopcem i można będzie się wzajemnie wspierać. Tzn tak mi się wydaje, nie jestem pewien. W końcu jestem jedynakiem.

jaskinia-czarna-27 jaskinia-czarna-28

Tego dnia trochę jakby stałem z boku. Jakbym był poza tym wszystkim. A jednocześnie do tego wszystkiego było mi bliżej. Bo nagle zrobiło się tak, że był czas na rozmowy, na żarty, docinki. I wygodniej się na kamieniach leżało i kabanosy smakowały jakoś lepiej.

jaskinia-czarna-37

Być może wszystko to wynikało z faktu, że wiedziałem, czego spodziewać się po tej części obiektu. Być może, gdy będę w nowym dla siebie obiekcie, znów zepnie mi się dupka i będę rozpaczliwie starał się przeżyć, zamiast przestać pierdzieć żarem i po prostu odpowiedzialnie czerpać radość z wyprawy?

jaskinia-czarna-40 jaskinia-czarna-42 jaskinia-czarna-43

…a może po tym, co działo się podczas przejść zimowych, potrzeba czegoś więcej by zmęczyć mnie psychicznie?

jaskinia-czarna-46 jaskinia-czarna-47 jaskinia-czarna-48

Wychodziłem jako jeden z pierwszych. Bo tak jakoś tak się poukładało, że gdy Kursanci zwiedzali Salę Francuską, posprzątaliśmy Salę Ewy i już nie było co robić. Więc spacerowałem. Spacerowałem w górę – w pochyle, w pionie, w zwisie. Tuptałem sobie ku górze, przystając, by zrobić zdjęcie, czy dwa.

Wyciszony, szczęśliwy, uśmiechnięty.

*****

Ludzie mawiają, że ponowne narażanie się na popełnienie błędu, jest bezsensowne. Po co w takim razie człek pcha się w dziwne miejsca? Czy to wynika z jakiejś wewnętrznej potrzeby zaistnienia w konkretnym środowisku? Warunkach? Może to potrzeba tworzenia warunków i budowania środowiska wokół siebie? Czy to jakaś ślepa wiara we własne możliwości? A może wiedzę opartą na praktyce?

DSCN5076m

Być może jakiś czas temu uznałem, że dojrzałem do do powrotu. Nie, nie zdobyłem na tyle praktyki, by wracać nie popełniając błędów, nie zdobyłem na tyle wiedzy, by jeszcze raz pokonywać wszystkie, przeżyte już wcześniej trudności. Dojrzałem do tego, by znów być. Bez zbędnego budowania ideologii.

*****

Ps.

Chciałem zagrać w Pokemon Go, by sprawdzić, co to jest i czym to się je. Ściągnąłem toto, zainstalowałem i mając chwilę wolnego czasu, wziąłem do ręki telefon.

Pierwsze co pojawiło mi się na ekranie, to przerażający Pokemon o gębie parszywej i szpetnej jak noc na Pradze. Po chwili zrozumiałem, że zamiast Pokemon Go, włączyłem przednią kamerę.

Już mi się odechciało pokemonów.

Share