Jaskinia na Świniuszce

Jaskinia na Świniuszce

Środa. Wyjątkowo w środku tygodnia, bo wyjątkowo dupsko nosiło za dziurą. Od razu po pracy pakujemy się w samochody i ruszamy w kierunku Ogrodzieńca. Powielany wszędzie opis dojazdu do miejsca pozostawienia samochodu idealnie kieruje nas pod Rodaki. Z samym dojściem do jaskini jest już trochę gorzej. Sugeruję małą modyfikację opisu:

Jaskinia na Świniuszce – opis dojścia

Po zostawieniu samochodu przy pierwszym za Ogrodzieńcem zjazdem na Rodaki (w prawo), przechodzimy przez ulicę. Opisy wspominając coś o ścieżkach, jednak te wiją się w miliony stron i mogą wprowadzić w błąd. Najprościej przejść przez ulicę i od razu wbić się w las, na przełaj. Najpierw trzeba będzie kawałek podejść pod górkę (6 metrów lekkiego podejścia), a następnie zejść do doliny za wzniesieniem. Wpadając w dolinę skręcamy w lewo i idziemy jakieś pół minuty dziarskim krokiem w lewo (cały czas dnem doliny). Natrafimy po naszej prawej stronie na skały schodzące do samego dna dolinki. Skała ma może z 4-5 metrów szerokości. Za nią należy zacząć się wspinać w górę – jakieś 20 sekund dziarskiego kroku. Jakieś 10(?) metrów na lewo od skały można wypatrzyć kawałek równego terenu z trzema mniejszymi, wyłaniającymi się z ziemi kamulcami. Pomiędzy nimi są trzy trzy otwory prowadzące w dół – to właśnie wejście do Świniuszki.

jaskinia_na_Swiniuszce_4

…i reszta wodolejstwa.

W zasadzie jaskinia nie dostarcza żadnych większych wrażeń. By dojść do dna, wystarczy jeden kawałek 40m liny i trzy karabinki do zaporęczowania drogi (jaskinia jest obita). Można poręczować krótszymi odcinkami liny, ale jak się okazało, czterdziestka pozwoliła na rzucenie luźno końcówki w stronę głębszego dna, dzięki czemu można było łatwo przeskoczyć przez jeden z progów, który mógłby być niewygodny dla ludzi o większym gabarycie.
jaskinia_na_Swiniuszce_9 jaskinia_na_Swiniuszce_13 jaskinia_na_Swiniuszce_16 jaskinia_na_Swiniuszce_15 jaskinia_na_Swiniuszce_17

Płytsze dno omijamy. Zgodnie z sugestiami znajomych, jest tam zbyt niestabilnie. Sam korytarz prowadzący do płytkiego dna sypie z każdej strony.

jaskinia_na_Swiniuszce_19

Niestety, czas nas goni. W trakcie tego wyjazdu nie udaje nam się odwiedzić jaskiń Niskiej i Na Rodakach.
Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, by tam wrócić, ale w praktyce… Robić tyle kilometrów dla tak małych obiektów?
Tak, rozpuściło mi się dupsko w tatrzańskich jaskiniach.
I tęsknię za Tatrami.

*****

Hotelowe pokoje są dziwne. Są bardzo udawane.
Mają udawać, że są przytulne, że są przyjazne, że prawie jak w domu u mamy.
Bardzo nieudolne to udawanie.

I pociągi też nieudolnie udają, że są autentyczne. I sugerują, że powinniśmy się cieszyć z otrzymanej w gratisie butelki wody za złoty pindziesiont, no i że jest miejsce na nogi – z tego powodu też powinniśmy się cieszyć. No i że nie śmierdzi. Ciesz się niewdzięczny panie pasażer, bo dostajesz tyle bogactwa w TYM pociągu: wody łyk, smrodu brak, miejsca ciut i na obsłudze frak.

A my się cieszymy, że dostaliśmy coś ekstra, premium. Coś, co powinno być standardem.

A hotelowe pokoje są jeszcze suche jak blat biurka wytarty do sucha przez sprzątaczkę. I pachnące jak zapach do pachnienia w toalecie. A pokojówki nie mają 19 lat i krótkich minispódniczek i pończoch i dekoltów prawie tak wielkich, jak ich wielkie cyce. Więc snuję się po hotelowych korytarzach wyczekując kolejnego dnia, po którym nastąpi dzień, po którym nastąpi dzień, kiedy wrócę. Tym pociągiem co jest ekstra i premium i daje tyle wszystkiego i tyle dobrego, co tylko powinien człowiek dostać zawsze. I wracam do drącej się, małej mordy, no i wracam do blondburzywłosów i biorę głębszy oddech. I tam jest szczęście.

Nie lubię wyjeżdżać. Cyfrową ramkę ze zdjęciami sobie kupię. Postawię na tym suchym blacie, postawię w tym powietrzy zapachem pachnącym i napiszę kartkę niecycatej pokojówce w nieminispódniczkowym wdzianku, by nie tykała i nawet nie patrzyła, bo łeb urwę i do czaszki nasram. Bo moje, domowe, jak u mamy.

*****

Lipiec będzie diabelnie krótkim miesiącem.

Share