Zazdropstryk

Odechciewa mi się, momentami naprawdę mi się odechciewa.
Żal dupsko ściska, gdy widzę efekty pracy Biernackiej, zgrzytam zębami oglądając to, co wychodzi spod ręki Zawady.

Zazdroszczę, po prostu najnormalniej w świecie zazdroszczę świetnych zdjęć. Nie, nie umiejętności, nie okazji i możliwości, ale światła. Boli mnie podziwianie warunków, które potrafią sobie stworzyć. I szlag mnie trafia, bo jeszcze jakiś czas temu posiadałem zabawki, które były w stanie równie skutecznie najpierw zbudować odpowiednią oprawę, a później ją wykorzystać.

Bo w końcu wszystko zależy od światła. Powiedział to kiedyś Orszulski: gdy dostrzeżesz dobre oświetlenie, zdjęcie zrobisz nawet sedesem. A może nie on to powiedział… Faktem jest, że brakuje mi światła. Krótko trwają momenty, w których cieszę się ze swoich fot, obrazków mających nieco uatrakcyjnić wydumane wpisy na blogu człowieka, z którego taki sam fotograf, jak i speleolog. Bardzo krótko, bo gdy opublikuję efekty wyciągania z ciemności takiej ilości szczegółów, jaką tylko się da – trafiam na strzały Łukasza. Powalająca rozpiętość tonalna, druzgocąca ilość informacji w ciemniejszych partiach zdjęć, a wszystko to lekkie, naturalne, niewymuszone. I klnę wtedy na swojego wszystkoodpornego kurczaka i żałuję, że nie mam już sprzętu, który mógłbym zabrać pod ziemię.

…i który musiałbym nosić, przeciskać przed sobą, szarpać za sobą, a wszystko to przy jednoczesnym ciepłym wspominaniu wszystkoodoporniaka, który przecież mieścił mi się w kieszonce przy kombinezonie.

Wiem, jestem całkowicie świadom, jaki jest koszt stworzenia dobrego zdjęcia. Wiem z autopsji ile to noszenia, ile odmawiania sobie przyjemności, by dokupić jeszcze coś, jeszcze jedną pierdołę, której ostatnio brakowało. Doskonale pamiętam, ile strzałów należało czasami zmarnować, by uchwycić ten jeden moment. Ten, o których chodziło. A mimo to, wiedząc, że nie stać mnie na taki nakład prac – zazdroszczę.

Jak gówniarz.

Czym są dla mnie zdjęcia jaskiń? Faktycznie tylko ilustracjami do wydumanych notatek? Pamiątkami? Dokumentacją jakiegoś wydarzenia?
Czym chciałbym aby były? Czymś, co kwalifikuje się w kategorii „piękno”? „Robi wrażenie”?

…a może chodzi o znalezienie złotego środka, który pozwala dokumentować na poziomie „nie dość, że w ogóle wyszło, to nawet jest na tyle ostre, że można poznać ludzi”?

I czy ten złoty środek jest rzeczywistym złotym środkiem, czy tylko wbitym sobie na siłę do łba rozwiązaniem, które ma zakrzyczeć nieustający ból dupska?

*****

Z czego się cieszę planując zejście do dziury?

  • z planowania
  • pakowania
  • towarzystwa ludzi z którymi schodzę
  • z narzekania na podejście
  • z narzekania na niewygodę i ciasnotę
  • i wodę
  • z bluzgania podczas walki z zaklinowanym dupskiem
  • z możliwości ustrzelenia ciekawszych momentów, które trwają tak krótko
  • z dojścia do celu
  • z powrotu.

Czy jest w tym wszystkim miejsce na rozstawianie lamp? Dzielenie ich pomiędzy ludzi i instruowanie jak mają się ustawić? Chyba nie…

…a i tak żal dupsko ściska. Bo Zawada znów coś wystawił.

*****

Żale wylane. Można wracać do nauki.
A za zrzut ekranu podziękowania dla: Łukasz Zawada.

Share