Wszystko tak jakby trochę powskakiwało na swoje miejsce. Zaczyna robić się poukładane, kompletne. Nazwane. Jednoznaczne. Stabilne. Ostatnie półtora miesiąca minęło trochę za szybko. Teoretycznie nic czarnodziurskiego się w jego trakcie nie działo, lecz z drugiej strony wydarzyły się miliony rzeczy. Dziś, patrząc na zdjęcie z ostatniego wpisu, nie potrafię dopuścić do siebie świadomości, że już…