Kurs Taternictwa Jaskiniowego: Jaskinia Kasprowa Niżnia

Jaskinia Kasprowa Niżnia zaczęła przerażać już dzień przed zejściem, gdy to wieczorową porą racząc się złocistym płynem, usłyszeliśmy od Instruktora: „będzie można popływać”.
No dobra, moment. Pływanie – tak, ale w ściśle określonych warunkach, tj. słoneczko, wakacje, ewentualnie taka wielka wanna co robi bulbulbulbulbul. O ile dobrze kojarzę – jedyne bulbulbul jakie można zrobić w jaskini, to gdy człowiek siądzie dupskiem w speleokałuży dzień po zeżarciu wiadra fasolki.

Nie. Ja nie mam zamiaru wchodzić do żadnej wody! Stanowczo i jednoznacznie dzielę się z zebranymi swoim zdaniem na temat pływania, dopijam pi… energetyka i idę spać.

Tym razem naprawdę wcześnie zrywamy się z łóżek i przed godziną 7 wszyscy jesteśmy gotowi przy samochodach. Ruszamy w stronę Zakopanego, by zostawić samochody przy rondzie (na ul. Czecha pod Kuźnicami), skąd – jak na prawdziwych grotołazów przystało – podjeżdżamy busikiem pod dolną stację kolejki na Kasprowy Wierch. Pogoda sprzyja, podejście do jaskini idzie sprawnie i przyjemnie. W mniej niż godzinę jesteśmy pod otworem i przebieramy się w niedzielne, wyjściowe (czy też wejściowe) ciuszki.

jaskinia-kasprowa-niznia-7

jaskinia-kasprowa-niznia-13

Dojście do jaskini było bardzo… osobliwe. Wiele słyszałem i czytałem o łatwej drodze do tej dziury, ale rzeczywistość była naprawdę zaskakująca: delikatne podejście, kilka chwil przedzierania się przez las i już stoimy pod otworem. Jeśli pamięć mnie nie myli, to już dojście do Grzmiączki było o wiele bardziej wymagające. Kto by pomyślał, że tatrzańska dziura będzie łatwiej dostępna niż jurajska…

W planach mamy dojście do Zapałek, oraz (jeśli będzie taka konieczność) pomoc przy wynoszeniu sprzętu ekipie nurkującym dziś w jaskini (z STJ KW Kraków).

jaskinia-kasprowa-niznia-18 jaskinia-kasprowa-niznia-19

Zanurzamy się w otchłani… Droga przebiega bardzo sprawnie i przyjemnie. Nie wiadomo jakim sposobem w ułamku sekundy docieramy do Sali Rycerskiej, gdzie rozdzielamy się na dwa zespoły: pierwszy rusza w stronę Jeziorka z Zapałkami, a ja wraz z drugim decydujemy się na dojście do Syfonu Danka.

jaskinia-kasprowa-niznia-28jaskinia-kasprowa-niznia-27Idąc w kierunku Danka mamy pierwszą okazję do bliższego kontaktu z wodą – maleńki syfonik daje okazję do sprawdzenia jej temperatury, oraz wyrzucenia z siebie kilku nie do końca cenzuralnych słów na tematy ogólnie związane z chodzeniem po jaskiniach.

jaskinia-kasprowa-niznia-30

Finalnie docieramy do celu, robimy pamiątkowe zdjęcia i wracamy do Sali Rycerskiej.

I stała się tego dnia jedna, ważna rzecz. Podczas podejścia do Syfonu Danka, trafiło się kilka metrów do wymałpowania w niezbyt przyjemnej ciasnocie. Stanąłem pod półką/kominem, popatrzyłem w górę. Tak, tutaj moja droga się kończy, zespół idzie dalej. Nie zaryzykuję wejścia w tę rurę ze swoim przerośniętym, zawalatym dupskiem i cholernym łokciem.
Myśląc o tym, jednocześnie wpinałem się w linę. Kilka chwil później już się mościłem na górze.

Jeśli ktoś by mnie zapytał o najważniejszy moment wyprawy do Kasprowej Niżniej, to bez wahania opowiedziałbym o tym odcinku jaskini. Wlazłem, wspiąłem, przecisnąłem się, zanim skończyłem w myślach narzekać na dupsko, łokcie, łysinkę i zderzak Łągiewki.

Ruszamy do Jeziorka z Zapałkami. Od Sali Rycerskiej droga równie krótka, co przyjemna i malownicza.

jaskinia-kasprowa-niznia-38 jaskinia-kasprowa-niznia-40

Docieramy do celu, skąd po chwili wycofujemy się nie mając nic innego do roboty. 

Kasprowa Niżnia wydaje mi się… Mała? Jest tak przyjemną jaskinią, że jej zwiedzanie idzie aż za sprawnie. Tak jak Instruktor powiedział – moglibyśmy iść jeszcze w dół studnią za Zapałkami, jednak trzeba zostawić sobie coś na później. I przyznam, że chętnie, bardzo chętnie bym tam zajrzał…

Z pozostałych atrakcji Kasprowej Niżniej: jeden z nas decyduje się na kąpiel z kaczuszką, Instruktor próbuje nas utopić w Partiach Gąbczastych lewarując wodę w momencie, gdy ma pod sobą kursantów poupychanych w każdym dostępnym porze jaskiniowym, a ja prezentuję w jaki sposób nie należy przechodzić nad jeziorkiem, pokaz swój zwieńczając epickim zwaleniem się do wody.

Tia, że tak powiem… Najgłośniej się darłem na temat unikania wchodzenia do wody, a chwilę później osobiście wyrżnąłem ryjem do jeziora.

…i szkoda, że ktoś zdjęcia nie zrobił. Oj szkoda.

(więcej zdjęć i mapy oraz opisy dojść już wkrótce).
Share