Kurs Taternictwa Jaskiniowego: Jaskinia Śnieżna

Za każdym razem wracając z jaskini przygniatany do ziemi plecakiem, zmęczeniem i ogromem wrażeń, klnę pod nosem obiecując sobie: zrobić kartę, wrócić na Jurę. I tyle i koniec Tatr. Tfu!

Tia. Tyle tylko, że na Jurze nie znajdę takiej Jaskini Śnieżnej.

Jaskinia Śnieżna. 

Pierwszy raz zdarzyło się podczas podejścia, że zdziwiony zapytałem pod otworem: „już jesteśmy na miejscu?”. Pomimo, że plecak był wyjątkowo ciężki, tym razem droga wydawała się mniej wyniszczająca. W nieco ponad 2,5 godziny stanęliśmy pod dziurą.

jaskinia-sniezna-01 jaskinia-sniezna-02

Zrzucając garb wypchany linami musiałem przyznać przed sobą, że zatęskniłem. Za taką przechadzką bez obciążenia jak wtedy, gdy musiałem ewakuować się z Wielkiej Litworowej. Po prostu człapać przed siebie z kijami.
Boję się tylko jednego: że w miejscach do tego przeznaczonych, będę spotykać ludzi. Bo teraz, poza szlakami, na dojściach do jaskiń jest cisza. Nikogo. Niczego. Jedynie rytmiczne stuk-puk człap-człap.

Ale to nieważne.

Wróćmy do Śnieżnej. Patrząc na szkic techniczny wiedziałem, że czeka mnie odrobina dyndania, jednak skala tej „odrobiny” strzeliła w pysk dopiero w momencie, gdy trzeba było wywspinać Wielką Studnię. Lecz nie samą Studnią Śnieżna stoi…

jaskinia-sniezna-03-wielka-studnia

jaskinia sniezna studnia

jaskinia-sniezna-8-wielka-studnia

jaskinia snieżna studnia

jaskinia-sniezna-04-prozek-jennego

Niesamowite wrażenie robią Płytowce I i II, jeszcze większych emocji dostarcza zobaczenie pierwszy raz lodowego jęzora lejącego się w dół jaskini. Pomijam fakt, że przez tę dardanelską zmarzlinę wyrżnąłem kilka razy o ściany próbując wyjść ze Śnieżnej. O ile można to było nazwać próbą wyjścia… Bardziej to musiało przypominać spoconego hipopotama próbującego wspiąć się po mokrej, szklanej ścianie. Umazanej olejem. I wazeliną.

DSC02048

jaskinia śnieżna płytowiec

Udało nam się dojść do Suchego Biwaku. Przyznam się, że dałem trochę ciała. Przygotowując się do zejścia, prześledziłem trasę do Biwaku I. Jakież było moje zdziwienie, gdy po osiągnięciu wodociągów nadal pchaliśmy się do przodu…
I tu zaczęła się najlepsza zabawa. O ile wcześniejsza droga obfitowała w dość… standardowe przeszkody, tak przejście nad Wodociągami było dla mnie równie zaskakującą, co i dającą radość częścią wyprawy. Raz wspinaczka, raz zapieraczka, po chwili prawie lewitacja, a wszystko to przy akompaniamencie płynącej kilka metrów pod nogami wody.

jaskinia-sniezna-5-wodociagi jaskinia-sniezna-6-wodociagi jaskinia-sniezna-7-wodociagi

Przeplatanka elementów była ciekawsza niż wszelkie możliwe parki linowe i wesołe miasteczka razem wzięte. Aż żałuję, że Wodociągi to tak krótki odcinek.

Wyjście ze Śnieżnej bardzo długo będzie mi dane wspominać jako jedna z najciekawszych dróg w górę. Większość trasy od Suchego Biwaku mogłem swobodnie wywspinać bazując praktycznie na samej małpie.

jaskinia śnieżna płytowiec

Pokonanie Płytowców było jedną wielką przyjemnością. Nieco gorzej miała się sytuacja w Wielkiej Studni na Lodospadzie, gdzie – w pierwszym przypadku – jednak dość słabe łapska wyraźnie dawały znać, że od zabiegu minęło niewiele czasu, zaś sam Lodospad jednoznacznie zweryfikował moje umiejętności wychodzenia po zamarzniętej ścianie. A raczej ich kompletny brak. Aż dziwię się, że Instruktor z resztą Kursantów nie obrzucali mnie z dołu kamieniami, próbując zmotywować do nieco szybszej wspinaczki.

*****

Okolice godziny 20. W świetle czołówek wpychamy do plecaków przemoczone liny. Czekają nas jeszcze – lekko licząc – trzy godziny zejścia. Tym razem, wyjątkowo, zmęczenie nie jest dominującym uczuciem. Wiem, że mam dość, jestem świadom czekającej nas drogi, ale jednocześnie cały czas na powierzchni bulgocącego we mnie wyczerpania dumnie unosi się radość z odwiedzenia tak sympatycznej dziurwy jak Jaskinia Śnieżna.

*****

…a pojutrze kolejny wyjazd.
Cztery dni obozu wspinaczkowego. To będzie termiczna zagłada…

(część foto – M. Golicz)

Uwaga: poniższe notatki są moimi osobistymi zapiskami, zbiorami informacji mogącymi mi się przydać kiedyś w przyszłości. Nie należy ich traktować jako materiał szkoleniowy, instruktażowy, porady czy sugestie. Informacje pochodzą z jaskiniepolski.pgi.gov.pl, kktj.pl i moich własnych materiałów.

Dojście #1: żółtym szlakiem turystycznym, wiodącym Doliną Małej Łąki, docieramy na skraj Niżniej Świstówki. W miejscu, gdzie szlak skręca ostro w lewo, udajemy się dalej prosto dnem doliny wyraźnie wydeptaną percią pod próg zamykający Niżnią Świstówkę.

Dojście #2: z parkingu żółtym szlakiem tak jak niebieskim do Przysłopu Miętusiego (niebieski szlak). Żółty odchodzi w lewo, idziemy nim do Wielkiej Polany. Dalej prosto żółtym (idzie do niebieskiego i niebieski na Giewont), odbijamy w prawo (jest wyraźna deptana ścieżka). Do Przechodu ścieżką, spod Przechodu widać wielką połać kosodrzewiny(?). Nad nią pod ścianą jest  „bunkier” zbudowany z kamieni (chroni przed wiatrem).
Po drodze na żółtym jest źródło.

Pliki:

jaskinia-sniezna-mapa jaskinia-sniezna-przekroj

sniezna-skic-tech

jaskinia-sniezna-dojscie

Share