Za każdym razem wracając z jaskini przygniatany do ziemi plecakiem, zmęczeniem i ogromem wrażeń, klnę pod nosem obiecując sobie: zrobić kartę, wrócić na Jurę. I tyle i koniec Tatr. Tfu! Tia. Tyle tylko, że na Jurze nie znajdę takiej Jaskini Śnieżnej. Jaskinia Śnieżna.  Pierwszy raz zdarzyło się podczas podejścia, że zdziwiony zapytałem pod otworem: „już…