Nie rozumiem, czyli Studnisko i Jaskinia Dziadowa (Stefanowa Dziura)

Nie rozumiem, nie ogarniam, we łbie mi się nie mieści. Jakim trzeba być człowiekiem, by pakować się w dziurę bez rozeznania jej planu, warunków w niej panujących, bez odpowiedniego sprzętu, lub co gorsza – bez jego znajomości? Najpierw ktoś nie potrafi wyjść z Jaskini Dziadowej nie posiadając sprzętu, a kilka dni później kolejny delikwent w trakcie zjazdu do Studniska spada na dno, bo miał z krótką linę. Nie… Nie wierzę.

No dobra, na upartego: o ile Jaskinia Dziadowa (czy – o ile się nie mylę – Jaskinia Stefanowa Dziura) i zdarzenie w niej to efekt przeszacowania własnych sił (zdarza się, choć nie powinno), tak wypadek w Studniku to już skrajna głupota. Jak u licha przygotowując się do zejścia, można wziąć za krótką linę? Mało tego, z automatu nie zabezpieczyć jej zakończenia? Wiem, że teraz łatwo mi się mądrować mając wbite do łba podczas kursu nawyki, wśród których jest m.in. odpowiednie zakończenie liny, ale kwestia jej długości… Nie rozumiem. Człowiek nie widział co wsadza do wora?

Teoretycznie można by szukać usprawiedliwienia – sądząc z komunikatu podającego godzinę zgłoszenia 1:44 w nocy, podczas zejścia było ciemno. Ale u licha, przecież w jaskiniach też jest ciemno i nijak to nie usprawiedliwiałoby takiej pomyłki. A raczej zbiegu kilku „niesprzyjających” okoliczności.

Nie wiem, nie rozumiem. Prawie dzień po dniu zdarzenie za zdarzeniem. Bo jednemu nie chciało się brać w dziurę nic poza repem, a drugiemu zamarzyło się nocne wejście (zapewne) na nielegalu. Najgorsze jest to, że dzięki takim (na szczęście w miarę szczęśliwie zakończonym) zdarzeniom, znów zrobi się nagonka na dziurołazów. Pojawią się kolejne kraty, zakazy, problemy z organizacją ciekawszej wyprawy.

Yh… Wylałem z siebie nieco żółci. Chyba mi lepiej.

A teraz chwila zadumy nad samym sobą: jak często przed kursem i ja wywijałem tego typu numery? Jak często kumulowałem brak doświadczenia i umiejętności?
Nie pozostaje mi chyba nic innego, jak dziękować Chłopakom za to, że cierpliwie mnie uczyli, doglądali, pilnowali, korygowali, zapewniali bezpieczeństwo. Ale za to zaszczepienie miłości do dziur i tak Im wszystkim należy się kop w dupę i strzał zdechłą rybą w twarz.

Share