Kurs Taternictwa Jaskiniowego: Jaskinia Malinowska

Z wielką radością siadam do pisania o Jaskini Malinowskiej. Z pamiętnego weekendu, to właśnie ją będę najprzyjemniej wspominał. Nie ze względu na poziom trudności, przeszkody, które przed nami stawiała, czy fakt, że była najmniej wymagającą dziurą.

Malinowska była najpiękniejsza.

Gdybym nadal miał swój sprzęt foto, mógłbym w tej dziurze spędzić całe godziny. Plątać się przy wyjściu ze statywem, lampami, milimetr po milimetrze szukać nowych miejsc, kolejnych kadrów, odkrywać coraz to lepsze pomysły na uwiecznienie wejścia Jaskini Malinowskiej.
Dlaczego?

Wspomniane wejście jest najbardziej malowniczym otworem z jakim miałem do czynienia. Niepozorna z zewnątrz dziura umiejscowiona pomiędzy skałami, od środka wygląda powalająco. Swiatło docierające prawie do dna jednego z korytarzy, maluje niesamowite obrazy. Drewniane, stalowe elementy wewnątrz jaskini wypełniają ją w sposób, który aż błaga o poświęcenie tej dziurze większej ilości czasu, o spojrzenie przez pryzmat aparatu. Ciemności rozcinane snopami światła potrafią hipnotyzować, czarować, zaś gra cieni przy otworze wyjściowym wręcz zmusza do kombinowania, jak ustawić pozostałych członków zespołu, by zrobić to jedno, najlepsze zdjęcie, które jeszcze nie do końca zobrazowało się w wyobraźni, ale już wyczuwalnie rośnie, kiełkuje gdzieś z tyłu czaszki.

Zostawmy temat zdjęć, w końcu odwiedzamy Jaskinię Malinowską w innym celu.

Jaskinia-malinowska-n8-2015-05-31-285

Zanurzając się pomiędzy kamieniami, trafiamy na drabinę starszą niż ropa naftowa. Momentami wydaje się, że pamięta ona czasu, gdy schodził po niej Brontozaur z Diplodokiem.
Kilka metrów niżej trafiamy na sympatyczną półkę, która odstając około dwóch metrów od dna jaskini, jest jednym z ostatnich miejsc, do których dociera światło słoneczne.
Rozpoczynamy wędrówkę po jaskini…

jaskinia-malinowska-mapa

Jaskinia Malinowska jest niewielkim obiektem. W zasadzie niewiele ma do zaoferowania. Mógłbym ją przyrównać do Jaskini Cabanowej – niby nic, ale w sumie… Jakaś taka sympatyczna 🙂 Oczywiście pomijamy fakt, że obie jaskinie mają całkiem inną genezę i ogólnie nie posiadają wiele wspólnych cech.

Spokojna. To dobre określenie. Jaskinia Malinowska jest pełna spokoju. Spacer w pęknięciach pozwala się wyciszyć, brak większych przeszkód nie angażuje sił, w zasadzie to idealna dziura na zakończenie weekendowego, podziemnego tournee.

Jaskinia-malinowska-n8-2015-05-31-322 jaskinia-malinowska-sklejkaJaskinie opuszczamy z wyraźną ulgą. Teraz można będzie przebrać się w czyste rzeczy, zjeść coś ciepłego i udać się w stronę domów. Dopiero jutro dadzą znać o sobie efekty weekendowych penetracji. A za kilka dni pojawi się znów niedosyt i chęć zaliczenia kolejnej dziury.
Ostatnie zerknięcie wgłąb otworu – ehhhhhhhh…

Jaskinia-malinowska-n8-2015-05-31-295 Jaskinia-malinowska-n8-2015-05-31-334 Jaskinia-malinowska-n8-2015-05-31-341 Jaskinia-malinowska-n8-2015-05-31-344 Jaskinia-malinowska-n8-2015-05-31-352

Zdecydowanie chciałbym tu wrócić ze sprzętem, którym robione zdjęcia nie wyglądają, jakby ktoś fotografował sedesem.

Dobra, ruszamy w drogę.

Jaskinia-malinowska-n8-2015-05-31-356

Pora wracać do siebie.

Share