Kurs Taternictwa Jaskiniowego: Jaskinia Salmpolska

Niedzielny poranek. Gdzieś po lewej, na półce stygnie sobie kawa. Za godzinę z piekarnika wyjedzie aromatyczny kurczak, by spotkać się najpierw z sałatką, a później z moją paszczęką.

Tydzień temu o tej porze, kończyliśmy weekendowe tournee po jaskiniach. No właśnie, tydzień temu…

*****

Pierwszą jaskinią, którą planowaliśmy odwiedzić tego dnia, była Jaskinia Salmopolska. Wszelkie opisy i plany wyraźnie sygnalizowały, że nie będzie to tak wymagający obiekt jak Jaskinia Dująca, czy Jaskinia w Trzech Kopcach. Nie zmieniało to faktu, że na pewno trzeba będzie przeciskać się przez zawaliska, co po przygodach z dnia poprzedniego nie do końca mi się podobało…

Wejście do Salmopolskiej, to jedna z najsympatyczniejszych dziur, jakie ostatnio widziałem. Jest ona bowiem zlokalizowana zaraz przy biegnącej obok drodze, gdzieś w krzakach, w minimalnym zagłębieniu. Idealna lokalizacja do obalenia kilku gleborzutów i pożarcia kiełbachy z ogniska. Sądząc po śladach pozostawionych przez naszych poprzedników, miejsce to dość często służyło tego typu celom. Pośród licznych śmieci zalegających wokół wejścia do Salmopolskiej, znalazło się nawet pudełko po pizzy, opona i kawałek telewizora. Może ktoś chciał pooglądać w plenerze ulubiony serial? Któż to wie…

Wracając do tematu samej jaskini: szybko przebraliśmy się w kombinezony, dające swoim stanem świadectwo wydarzeń poprzedniego dnia. Chwilę później, kolejno zaczynamy znikać w czeluściach otworu leżącego kilkadziesiąt centymetrów od pozostałości ogniska.

Jaskinia-salmopolska-n8-2015-05-31-196

Plan salmopolskiej nie zapowiadał zbyt długiego pobytu w jaskini. Prawdę powiedziawszy, spodziewałem się trzydziestu minut pod ziemią i szybkiego wyjścia. Tymczasem okazało się, że mapa nie informowała o wszystkim, co czeka nas na dole.

jaskinia-salmopolska-mapa

Samo przejście przez Salmopolską nie różniło się wiele od podróży przez jaskinie odwiedzone dzień wcześniej. No, może poza zaklinowaniem się w Dującej. Salmopolska to w zasadzie typowa szczelinówka, która w trakcie moich zejść musi się nasłuchać licznych wyzwisk wypluwanych pod jej adresem. W zasadzie można by powiedzieć, że ta dziura nie dostarcza żadnych atrakcji.

jaskinia-salmopolska-DSC01515 Jaskinia-salmopolska-n8-2015-05-31-254 Jaskinia-salmopolska-n8-2015-05-31-197

Ogólnie: krótko, mało miejsca, ciasno, średnio i jakoś tak nijako. Powiedzieć by się chciało, że dupska nie urywa. Podobnie jak ten wpis…

Salmopolską uratował tak naprawdę otwór nad Końcową Studnią. Okazało się bowiem, że udało się namierzyć szczelinę, która nie była oznaczona na posiadanej przez nas mapie… 
Jaskinia-salmopolska-n8-2015-05-31-225

Za okienkiem, którego przejście wymagało połamania organizmu w sposób, który był tego dnia dla mnie niedostępny, wg świadków mogły się rozciągać kolejne partie, jeszcze nie uwzględnione na naszych wydrukach.

Tego dnia zdecydowanie nie byłem w nastroju do pchania swego cielska we wspomniane miejsce. Nie pozostało mi więc nic innego, jak zabicie czasu podczas kontemplacji dziwnego stanowiska, które nasi poprzednicy zostawili przy Studni Końcowej…

Jaskinia-salmopolska-n8-2015-05-31-207

Jaskinia Salmopolska w sumie nie zajęła ani za dużo czasu, ani nie zajmie jakiegoś ważniejszego miejsca w moim zestawieniu ulubionych jaskiń. Znajdzie się w grupie dziur, kojarzonych jako „Ano jest taka, byłem w niej. I tyle.”.

Wygramoliwszy się z otworu, ruszyliśmy w dalszą drogę. Czekało nas jeszcze odwiedzenie ostatniego punktu na liście dziur: Jaskini Malinowskiej.

Jaskinia-salmopolska-n8-2015-05-31-261

Skąpani w południowym słońcu, rozpoczęliśmy przemarsz w stronę ostatniego otworu. Tym razem pogoda była jakby łaskawsza. Nie padało, nie waliło gradem, przyjemny wietrzyk chłodził kombinezony nagrzewane promieniami wiosennego słońca…

Share