Kurs Taternictwa Jaskiniowego: Jaskinia w Trzech Kopcach

Jaskinia w Trzech Kopcach. To właśnie tam zrozumiałem, że chyba większość jaskiń które źle wspominam, to jaskinie tektoniczne / osuwiskowe / szczelinowe. Utwierdziłem się w tym przekonaniu, gdy do własnego bagażu doświadczeń dorzuciłem sobie Jaskinię Dującą. Ale o niej trochę później.

Sobota, poranek. Po wrzuceniu większości gratów do schroniska, zbieramy się w drogę. Przed nami „krótkie podejście” „łatwym szlakiem”, pod Trzy Kopce. Słoneczko świeci, ptaszki ćwierkają, po dziesięciu minutach marszu pod górę ze sprzętem na plecach uświadamiam sobie, że najważniejsze podczas tej wyprawy to: nie rozpłakać się przy świadkach, nie stracić przytomności na szlaku, błagając o dobicie nie zalewać się łzami. No bo uświadomiłem sobie, że na wszelkich spotkaniach związanych z kursem, może i były jakieś zdjęcia gór, ale nikt nie mówił, że trzeba będzie na nie włazić! Pieszo!
Idąc zezuję na lewo i prawo szukając jakiegoś przystanku autobusowego, postoju taksówek czy czegoś w tym stylu, ale nadaremno. Nie ma nawet budki z kebabem! W co ja się u licha wpakowałem?! Żeby przynajmniej coś wokół biegało… nie wiem… jakaś kozica górska, lama, czy osiołek, to może i by się dało toto oswoić i jako zwierzę juczne wykorzystać, ale gdzie tam! Gruz pod nogami, drzewa wszystko zasłaniają i żar leje się z nieba. Oby jak najszybciej udało się dojść do jaskini, tam będzie można w chłodzie spokojnie odpocząć.

Ja, yhy.

Jaskinia-w-trzech-kopcach-sony-DSC01371

Jaskinia w Trzech Kopcach. Tak zamaskowana, że widać ją z kilometra. Pryszcz na środku nosa czternastolatka nie prezentuje światu swoich walorów tak wyraźnie, jak ta dziura. No ale pewnie ktoś miał jakiś głębszy zamysł wystawiając dziurwę na widok publiczny… Może jakieś kurtyzany w rodzinie były i coś pozostało w genach? A któż to wie…

Po szybkim posiłku pakujemy się w otwór. Gęsiego. Momentalnie robi się pociąg.

Tia. Pierwsza różnica w stosunku do pozakursowych zejść: zwiedzając jaskinie „prywatnie”, sam nadawałem sobie rytm, ustalałem plan, decydowałem, w którą stronę iść. Tym razem stanąłem na końcu układu pokarmowego, grzecznie wykonując polecenia. Dziwnie tak. Z jednej strony dobrze znać swoje miejsce w szeregu, lecz z drugiej zabrakło czegoś… Tej wolności, emocjonalnej beztroski i wolnego czasu, dających w sumie możliwość pt. „o, jaka fajna szpara, wejdę i tam”.

Jaskinia-w-trzech-kopcach-n82015-05-30-083

Ciekawa rzecz: zwiedzanie w tak zorganizowane grupie sprawiło, że momentalnie straciłem orientację w terenie. Na dobrą sprawę nawet mapa i kompas nie były pomocne w czasie konkursu „kto pierwszy znajdzie wyjście”. Zastanawiałem się długo, czy to kwestia braku skupienia na otoczeniu, czy też stygnąc po ostatnich wydarzeniach nie byłem jeszcze na tyle spokojny, by skupić się na pokonywanej drodze… Dziś myślę, ze to kwestia zejścia w grupie ludzi, których tak na dobrą sprawę nie znam. Szum informacyjny który robiliśmy jako grupa sprawiał, że umykało mi wiele szczegółów jaskini. Zbyt wiele.

…co nie zmienia faktu, że sama jaskinia jest piękna. Pomimo, że na swój sposób niewygodna. Jak każda szczelinówka. Było sporo czołgania, odrobina podciągania, było też dziwne miejsce, przez które nie udało mi się przejść. Tego nie rozumiem. Bo to, że zbiegają się w praniu spodnie – to wiem. Ale jakim sposobem jaskinia nie przepuściła mnie blokując mi zadek – tego nie ogarniam. Pewnie ktoś złośliwie poprzestawiał kamienie. Na pewno. O.

Jaskinia-w-trzech-kopcach-n82015-05-30-052 Jaskinia-w-trzech-kopcach-n82015-05-30-078

Przyznam się bez bicia, że chętnie bym tam wrócił za jakiś czas. Problem z dojściem do wschodnich partii sprawił, że pozostał mały niesmak. Chyba fajnie by też było swobodniej pobiegać po jaskini, zapuszczając się we wszelkie boczne korytarzyki, których było pod dostatkiem. I zjeść drugie śniadanie w jednej z wielu salek proszących się o to, by zrobić sobie mały, podziemny piknik.

Jaskinia-w-trzech-kopcach-n82015-05-30-085 Jaskinia-w-trzech-kopcach-n82015-05-30-086

Nie chcę oceniać, czy Jaskinia w Trzech kopcach jest trudna, czy łatwa. Za młody szczupak jestem na takie wnioski. Na pewno jest jaskinią intrygującą. Momentami irytującą. Ale taki już urok szczelinówek, tfu, pęknięcie ich mać!

Tak, dobrze by było tam wrócić. Zdecydowanie.

Jaskinia-w-trzech-kopcach-sony-DSC01425 Jaskinia-w-trzech-kopcach-sony-DSC01399 Jaskinia-w-trzech-kopcach-sony-DSC01407

Godzina czternasta.

Wychodzimy z jaskini. Z pięknej, słonecznej pogody zostało jedynie wspomnienie. Na nasze głowy zaczyna się lać woda. Deszcz. W dolinie pod nami biało. No nic, schowamy się w lesie, trochę zmokniemy, gorzej nie będzie.

Jaskinia-w-trzech-kopcach-sony-DSC01426

Będzie. Po chwili pojawia się grad.

*****

Wg planu, tego samego dnia odwiedzimy jeszcze Jaskinię Dującą. Mokrzy, ale uśmiechnięci ruszamy w stronę kolejnej dziury.
Już wkrótce nie będę taki zadowolony z życia.
Ale o tym w kolejnej części.

Share