Kurs taternictwa jaskiniowego

Czasami bywa tak, że pomimo nadciągającej, nieuchronnej gównoburzy, udaje się człowiekowi wyrwać odrobinę ostatnich promieni słońca. Upiekło się i mnie. Wbrew mrocznym, pesymistycznym i ogólnie dołującym okolicznościom przyrody okazało się, że jednak można  w skostniały grafik wepchnąć kurs taternictwa jaskiniowego.

Więc siedzę przy pustym kubku po kawie i przeglądam pierwsze materiały. A te wyglądają nawet przyzwoicie: coś się powtórzy, czegoś nowego się nauczę, w końcu przebrnę przez tematy wcześniej mi nieznane, ale co najważniejsze – w planach pojawiają się pierwsze dziurki: Jaskinia Salmopolska i Jaskinia Malinowska. W planie jest także Jaskinia Czarna i jej partie Tehuby. Gapię się na mapy jaskiń i jedynie mam nadzieję, że na początek w tehubskie rejony dostaniemy się od strony otworu głównego, a nie północnego 😉

Siedzę, oglądam, nad kombinezonem myślę. Chyba by wypadało trochę dokładniej go wyprać, żeby wstydu nie było. No, może prasować go nie będę, ale przynajmniej błoto po Jaskini Zegar pora obskrobać. No i kask trzeba domyć. I baterię dokupić do kompletu. Tyle rzeczy do zrobienia, tak mało czasu…

*****

Kurs taternictwa jaskiniowego. Wypadałoby jeszcze powiedzieć rodzicom o nowym przedsięwzięciu. A już się cieszyli, że musiałem odpuścić na jakiś czas Krav i że może z jaskiniami też będę musiał dać spokój….

Share