Plany – ciąg dalszy.

Brnąc przez kalendarz, mapy, patrzę, gdzie można wpasować kolejny wyjazd, do których miejsc pojechać. Opcji są miliony, możliwości sporo mniej. Próbuję domykać wszystko pod względem czasu, lokalizacji, możliwości transportowych. Czasami jednak udaje się natrafić na perełki, które demolują wszelkie próby poukładania kolejnych wyjazdów.

Przeglądając „Jaskinie” Szewczyków, jakoś całkowicie sama od siebie, utworzyła mi się lista tras komercyjnych. Płatnych. Dlaczego?
No właśnie… Dlaczego? Przecież mam możliwość odwiedzania jaskiń w ramach własnych wypraw, bez narzuconego tempa poruszania się po dziurach, bez ograniczenia pod względem wytyczonych tras, bez konieczności dostosowania się do czegokolwiek i kogokolwiek.

A jednak. Chciałbym dla równowagi zobaczyć, jak wygląda jaskinia, która nie została zdemolowana, której szata naciekowa jest chroniona, która jest w stanie zaprezentować swoje walory w sposób, którego nie będzie mi dane zobaczyć w naturze. Tzn będzie mi dane, ale o tym za moment…

Przekopując się przez książkę Szewczyków, podświadomie mazałem coś po notesie leżącym obok. Tym oto sposobem, wyszła mi lista pięciu obiektów, które trzeba będzie odwiedzić. Tak ot, dla siebie.

Jaskinia Raj. Okolice Kielc.
Prawie 200km do przejechania w jedną stronę, dla 45-minutowej trasy. Trasa mierząca 180 metrów z 240 całkowitej długości jaskini.

Jaskinia Łokietka. Okolice Krakowa.
Około 100km w jedną stronę. 40 minut na zwiedzenie 200 metrów z 320 całkowitej długości jaskini.

Jaskinia Mroźna. Okolice Zakopanego.
Jakieś 200km w jedną stronę. 350 metrów do zwiedzania z ponad 550 metrów korytarzy.
Od razu, za jednym wyjazdem, można odwiedzić kolejny punkt na liście:

Jaskinia Mylna. Okolice Zakopanego.
200km w jedną stronę. Na szczęście wyjazd można połączyć ze zwiedzaniem Mroźnej.
Teoretycznie trasa ma 270 metrów z ponad kilometra całkowitej długości korytarzy.W praktyce – tutaj można wyjść poza wyznaczoną trasę.

Jaskinia Niedźwiedzia.Niedaleko Bystrzycy Kłodzkiej (Kletno).
Około 200km w jedną stronę. Do przejścia 360 metrów oficjalnej trasy, z ponad 2,5 kilometra całkowitej długości korytarzy. Ale to nie jest ważne. Ważniejsza jest trasa ekstremalna w Jaskini Niedźwiedziej. I może by tak przy okazji trasa ekstremalna przy kopalni uranu? A najlepiej nocleg na miejscu i dzień po dniu – najpierw Niedźwiedzia, a później sztolnie? Oj… Rozmarzyłem się…

…a póki co zerkam na kalendarz. To może być dobry, bardzo dobry sezon.

*****

Środa wieczór. Stoję przed ścianą, gapiąc się na plan Czarnej. Oczyma wyobraźni widzę siebie dyndającego gdzieś w ciemności na linach. Z długą drogą w dół i jeszcze dłuższą do góry.

– no co tam – rzuca stojący obok kumpel – przy tym Jura to jak wczołganie się pod tapczan, co?

Oj tak… Kursie taternictwa jaskiniowego – nadchodzę!

Share