Jaskinia Towarna – zwracam honor.

Biję się w pierś. Biję się mocno w pierś zwracając honor Jaskini Towarnej.

Traktowana po macoszemu, jedynie jako niewiele znacząca część kusiętowskiej cepelii, obiekt, gdzie można zabrać kogoś „na pierwszy raz”, nie była wg mnie warta uwagi. Tymczasem wystarczyło unieść wzrok, wyciągnąć odrobinę grzbiet, zrobić dwa kroki ku górze i…

…Jaskinia Towarna dała się poznać na nowo. Od zera. Pokazała, że poza najnudniejszym korytarzem na świecie, gdzie jedyną atrakcją jest możliwość tajniackiego podłubania w nosie, czy puszczenia bąka, Towarna ma wyższy poziom, który tylko czeka, by się na niego wspiąć.

No dobra, nie mówimy tu o szarpaniu się na linach, nie mówimy o przeciskaniu tyłka przez mordercze Z(x), tych atrakcji tu nie odnajdziemy. Ale z pewnością bardzo miłą odmianą jest odkrycie (na nowo?) tych kilkunastu metrów, na których można się nieco pozapierać, poskakać kilka metrów nad ziemią czy prawie ześlizgnąć się z półki łbem w dół. I to w miejscu, gdzie jak do tej pory jedynym wyzwaniem było, by nie zasnąć w trakcie zwiedzania.

jaskinia towarna kusieta mapa

Idiota ze mnie. A Jaskinia Towarna jest świetna. Znów trzeba będzie wrócić na nieśmiertelne Kusięta.

Share